Oto 20 zasad, które pozwoliło Karolinie schudnąć 40 kg!

To jest tytuł pewnego postu, na jaki natrafiłam przeglądając internet. Cała historia wydała mi się tak ciekawa, motywująca i niesamowita, że koniecznie musiałam ją tu przedstawić.  Historia dotyczy pewnej młodej dziewczyny Karoliny, która walczy o lepsze życie, o zdrowie, dobre samopoczucie i samoakceptację. Najcudowniejsze w tym wszystkim jest to, że ta młoda, piękna dziewczyna jest prawdziwą supermenką, daje nadziej i  wiarę tym, którzy ciągle się poddają!

Ty też możesz nią zostać, bo ta historia pokazuje, że żadna dieta cud, żadne tabletki, żadna droga na skróty nie działa. W takim razie co trzeba robić aby schudnąć? Przekonaj się sama. Zobacz 20 zasad, dzięki którym można schudnąć nawet 40 kg!

Zobacz też: Dokładnie rozpisany plan diety, taki, abyśmy wiedzieli co można jeść na śniadanie, przekąskę, obiad, podwieczorek i kolację, jaka powinna być wielkość porcji, co pić w czasie diety.

Oto piękna historia GRUBASKI W MAŁYM MIEŚCIE

“Swoją opowieść rozpocznę od kwestii jedzenia i ćwiczeń. Co jadłam, z czego zrezygnowałam, co ile godzin spożywałam posiłki, czy od samego początku byłam aktywna fizycznie? To pytania na które dziś odpowiem. Jeśli więc jesteś na początku drogi o lepszą sylwetkę to mam nadzieję, że rozjaśnię pewne kwestie i zainspiruję Cię do działania ;-).

Naj­ważniej­sze jest zwy­cięstwo nad małym, czymś niesłycha­nie małym – nad sobą
~Stefan Wyszyński

jak schudnąć 40 kg

Dieta

Jako, że odchudzałam się od 15 roku życia i przetestowałam większość „diet cud”, które nie działały na dłuższą metę (chudłam kilka kilogramów, a po ukończeniu danej diety tyłam ze zdwojoną siłą), postanowiłam, że tym razem zrobię to inaczej. Jednak nim ostatecznie dojrzałam do tej myśli, popełniłam kolejny głupi i bezmyślny błąd.

Swoją wielką przemianę rozpoczęłam od diety Dukana. Po tygodniu, może dwóch, miałam serdecznie dość monotonnego jedzenia. Robiło mi się słabo na widok jajek i jogurtów naturalnych. Byłam nieszczęśliwa, zmęczona i wkurzona, bo marzyłam o normalnym jedzeniu. Zrezygnowałam więc z tej idiotycznej diety i zaczęłam liczyć kalorie. Wiedziałam, że ten sposób pozwoli mi zachować psychiczną równowagę.

Dlaczego? Bo mogłam jest różnorodne rzeczy, bez obawy, że znów przytyję.

Nie musiałam bazować na kilku produktach, mogłam szaleć, fantazjować i odkrywać nowe smaki. I tak też się stało.

Liczenie kalorii okazało się niespodziewanym wyzwaniem. Nie było to wcale takie łatwe, jak myślałam. Jednak z wielką rzetelnością zapisywałam w zeszycie wszystko to, co jadłam, a wieczorem siadałam przed komputerem, włączałam stronę ilewazy.pl i rozpoczynałam wielkie liczenie. W niedzielę sprawdzałam tygodniowy rozkład kcal, jadłospis i podkreślałam swoje błędy, zapisywałam uwagi. Wszystko po to, aby w przyszłości nie popełnić takich samych gaf.

Po jakimś czasie, aby ułatwić proces liczenia kalorii, na ostatnich stronach swojego kajeciku, stworzyłam tabele kaloryczne produktów, po które najczęściej sięgałam. Dzięki temu nie musiałam za każdym razem sprawdzać w Internecie danych na temat danego artykułu.

historia karoliny_jak schudnąć 40 kg

Starałam się jeść w granicach 1 300 – 1500 kcal. Nie ukrywam, że bywały i takie dni, kiedy kaloryczność była większa lub mniejsza od tej, którą wymieniłam. Wiadomo, że każdy z nas ma swoje gorsze i lepsze momenty (o porażkach i zwycięstwach w następnej notce). Liczenie kalorii nie było  jedyną zmianą w moim życiu. Było solidną podstawą, z której wyrastały kolejne ważne aspekty. Udało mi się przypomnieć ok. 20 zasad do których zaczęłam się stosować:

  1. Zrezygnowałam z jedzenia słodyczy (praktycznie z wszystkich, poza lodami, które są do dzisiaj moim słabym punktem. Starałam się je jeść w umiarkowanej ilości, raz w tygodniu. Starałam się wybierać lody bez dodatku czekolady, polewy itp)
  2. Zrezygnowałam z picia alkoholu.
  3. Zrezygnowałam z jedzenia fast-foodów.
  4. Zrezygnowałam z picia słodkich soków i napojów gazowanych.
  5. Zaczęłam pić ok. 1,5 l wody dziennie.
  6. Zrezygnowałam z tłustych sosów, którymi polewałam np. mięso, ziemniaki.
  7. Zrezygnowałam z potraw smażonych na głębokim tłuszczu.
  8. Potrawy zaczęłam gotować na parze lub smażyć na patelni teflonowej bez dodatku tłuszczu (podlewam wodą albo w ramach wyjątku, rozsmarowuję kilka kropel oliwy pędzelkiem)
  9. Zrezygnowałam z jedzenia jasnego, białego pieczywa, które zastąpiłam pieczywem razowym, pieczywem chrupkim i waflami ryżowymi.
  10. Mięso wieprzowe zastąpiłam drobiem.
  11. Mleko 3,2 % zamieniłam na mleko 1,5 % – 0,5 %.
  12. Wprowadziłam do jadłospisu ryby, których dotąd nie jadłam (kiedyś jadłam rybę raz w roku, czyli w wigilię)
  13. Majonez zastąpiłam sosem jogurtowo-tzatzikowym
  14. Masło zastąpiłam sosem jogurtowo-tzatzikowym (dlaczego? Byłam uzależniona od nakładania na pieczywo grubej, naprawdę grubej warstwy tego mazidła. Musiałam z tym skończyć)
  15. Wprowadziłam do menu makarony pełnoziarniste, brązowy ryż i różne typy kasz.
  16. Wprowadziłam do menu więcej owoców.
  17. Wprowadziłam do menu więcej warzyw.
  18. Jadłam 5 posiłków, co 3 godziny.
  19. Duży talerz zamieniłam na mały (porcje były mniejsze, a optycznie wydawały się większe
  20. Nie jadłam po godzinie 20:00

menu_karolina

Swoją przemianę dzielę na dwa etapy.

W tym pierwszym solidnie trzymałam się wyznaczonych reguł.

W drugim zaś, czyli po schudnięciu jakiś 20/25 kg, poluzowałam troszkę i wprowadziłam do swojego życia troszkę więcej swobody, co oznacza, że od czasu do czasu pozwalałam sobie na słodycze, drinki itp. Zwykle jednak trzymałam się wytycznych, które stały się moją codziennością, które stały się czymś naturalnym. Do dziś stosuję większość z nich.

Ćwiczenia

Na samym początku moje odchudzanie opierało się głównie na zmianie nawyków żywieniowych. Jedyną aktywnością do jakiej mogłam się zmusić było… spacerowanie. Nie ukrywam, że ćwiczenia od lat kojarzyły mi się z męką, karą i z wszystkim, co złe dlatego też spacer był jedyną możliwą dla mnie opcją. Nie chodziłam regularnie. Dwa, trzy razy w tygodniu. Z biegiem czasu dystans, który pokonywałam wydłużał się. Nadeszła i taka chwila, w której spacer nie był wystarczający, potrzebowałam czegoś więcej. Mieliśmy w domu orbitrek więc postanowiłam go odkurzyć i zaczęłam na nim ćwiczyć. Przeniosłam się także na matę i rozpoczęłam treningi z Mel B. Później były rolki, rower, a także marszobiegi. Pewnego dnia zainwestowałam w stepper i hantelki. Chodziłam na zumbę, później fitness i siłownię. A ostatnio przekonałam się nawet do Ewy Chodakowskiej (totalny szok!).

Jak często ćwiczyłam? Początkowo 3 razy w tygodniu. Ciężko stwierdzić ile minut, godzin trwał dany trening. Bywało, że ćwiczyłam 10 minut, np. trening ramion z Mel B, a bywały dni kiedy szłam na dwugodzinny spacer lub ćwiczyłam 40 minut na stepperze. Akurat w tej kwestii nie miałam żadnych wyznaczonych reguł. Wiedziałam tylko, że 3 razy w tygodniu to moje minimum (a jednocześnie maksimum, bo ważąc ponad 100 kg ciężko było nawet spacerować).

jak schudnąć 30 kg historia Karoliny

Jak widzicie wszystko przyszło z czasem i ze spadającymi kilogramami. Chudłam i nabierałam sił oraz energii do działania. Wraz ze zmianą swojego menu, wraz z pozbyciem się kolejnych centymetrów w pasie – przyszła i miłość do sportu. Kto by pomyślał, że nadejdą takie dni, kiedy będę ćwiczyła 6 razy w tygodniu 😉

Pierwsze zmiany były widoczne już po ok. 3 miesiącach mojej walki. Ale tak naprawdę to były zmiany, które widziałam głównie ja. Wydaje mi się, że przełom nastąpił po jakiś 5 – 6 miesiącach, wtedy też otoczenie zauważyło, że zmieniłam się, że zmniejszyłam się, że zmalałam :).

Chudłam zdrowo, w wolnym tempie, w granicach 5 – 3 kg miesięcznie. Ale bywały i takie okresy, kiedy waga stała w miejscu. Staram się zdrowo jeść. Staram się podejmować jedzeniowe – dobre decyzje. Staram się nie objadać na noc. Jestem aktywna fizycznie. Popełniałam, popełniam i pewnie popełniać będę wiele błędów. To nic. I tak osiągnę swój cel!

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie powiedziałam Wam nic nowego. Stare, utarte porady. Uwierzcie: one naprawdę działają. Najważniejsze, aby pokonać strach przed nowym, aby mieć wsparcie innych, aby wierzyć w swój sukces. Bądź cierpliwy. Stawiaj sobie małe cele i działaj. Lepiej powoli, rozsądnie. Nie martw się jeśli coś nie wychodzi. Nie załamuj się kiedy kilogramy i centymetry nie będą chciały spadać. To tylko chwilowy zastój. Wszystko wróci do normy. Walcz o siebie – choćby ta walka miała trwać 20 lat – warto!”

Jeśli chcecie poczytać więcej na temat historii Karoliny, koniecznie zajrzyjcie na jej bloga GRUBASKI W MAŁYM MIEŚCIE

I co Wy na to!

Moim zdaniem TYLKO rozsądna dieta, pomoże każdemu schudnąć. Nie ma nic na skróty, żadnego “ocyndalania się”, żadnego biadolenia, że nie mogę, że na mnie nie działa…guzik prawda. Dobra rozpiska, plan diety, która będzie smaczna i która stanie się Twoim nowym sposobem odżywiania się, a nie tylko chwilową dietą. TO DZIAŁA!

Jeśli nie chce Ci się samej układać diety, to możesz skorzystać z gotowego jadłospisu. Najpierw określ swoje zapotrzebowanie na kalorie, a potem wybierz dla siebie smaczny jadłospis. Pamiętaj też o pewnych zasadach picia. Rano zaraz po wstaniu z łóżka, przygotuj sobie szklankę wody z sokiem z cytryny. Wypij ją i zjedz śniadanie. Wodę z cytryną możesz też pić na około 30 minut przed każdym posiłkiem. Kliknij poniżej i ściągnij dla siebie smaczny jadłospis:

Dokładnie rozpisany plan diety na 1200, 1400, 1600, 2000 i 2200 kalorii (także dla mężczyzn)

dieta_alchemia odchudzania_1

 

Comments

komentarze